Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bike tour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bike tour. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

Po co to wszystko?

Jak, gdzie i dlaczego?

Przez dwa ostatnie i pół roku byłam chora i nieszczęśliwa… bla bla bla… nikogo to nie obchodzi.

W styczniu 2017 roku postanowiłam, że muszę *coś* z tym zrobić jeśli mam kontynuować moją egzystencję a nie ją kończyć na dnie Sekwany. Zdecydowałam zrealizować moje odwieczne marzenie o podróży po Stanach Zjednoczonych. Rowerem. Sama. Bez kasy.

Ten blog oraz organizowana na nim charytatywna zbiórka pieniędzy na 3 ważne dla mnie cele mają mi pomóc w wytrwaniu w tym przedsięwzięciu oraz przemienić ostatnie koszmarne lata w coś pozytywnego i piękniejszego niż wszystkie moje bolączki razem wzięte.

Chcesz wiedzieć więcej, ale czasu brak? Przejdźmy zatem do konkretów: 


Dlaczego – dłuższa odpowiedź:
  1. Dla mnie: po 2,5 latach, które nieźle dały mi po tyłku, postanowiłam zrobić coś, co pomoże mi się z tej mizerii wykaraskać.
  2. Dla przygody: chcę spróbować alternatywnego, społecznie mało-akceptowalnego stylu życia.
  3. Dla świata: pragnę zmieniać rzeczywistość, w której żyję, poprzez rozpowszechnianie doświadczeń kobiet gdyż, jak to mówią po angielsku „if you can see it, you can be it”, takie nasze „z kim przestajesz, takim się stajesz” (tak, doświadczenie pokazuje, że wybycie solo w świat nie równa się z natychmiastową śmiercią z ręki patriarchatu).
Chcesz wiedzieć więcej?
 
 
Kliknij tutaj by przeczytać pełną historię.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Epilogue - 28.02.2016

Prachathipat (Bangkok suburbs) – Bangkok airport
The last 24-hours

My WS host puts Kostas and me up at his friend’s house (thank you friend!).

Once at the premises, we talk, exchange stories, listen to music and sing.

The following day Kostas decides to ride with me to the airport.

Since we have been very healthy cyclists for the past couple of weeks, we decide we’ve hard-earned our opportunity to go naughty. We stop by at a coffee shop for some sugar-loaded treats, we drink, we smoke… Rowdy cyclists yes we are!!!